Stowarzyszenie Nadir
   Nawigacja
Strona Główna
O Stowarzyszeniu
o Nas
Wolontariusze
Zasady adopcji
Adopcje
Adopcje Wirtualne
W stałych domach
Zielona łąka
Prawa zwierząt
Zaginieni
Poradnik
Z Życia Wzięte
Pomagają Nam
Linki
Nasze Bannery
Kontakt
Jak nam pomóc?
Domy Tymczasowe
WZTS
   Ostatnie Artykuły
Ciekawostki
ANTYporadnik
Metamorfozy
Historie
Interwencje
Zielona łąka


Leczymy chore zwierzęta i utrzymujemy je przy życiu do momentu, kiedy ich stan zdrowia nie powoduje niepotrzebnego cierpienia. Walczymy o nie do samego końca, ale to tylko nasza walka - jeżeli stan zwierzaka nie rokuje żadnej nadziei a jakość życia powoduje cierpienie fizyczne i/lub psychiczne - pozwalamy mu godnie odejść. Za każdym razem jest to głęboko przemyślana decyzja i do samego końca towarzyszy jej szereg wątpliwości. Nasze zwierzęta nie odchodzą same - jesteśmy z nimi do samego końca i staramy się zapewnić im w takim momencie maksymalny komfort i bezpieczeństwo. Prosimy, nie mów: “nie mogę przy tym być, nie zniosę tego widoku”. Twój zwierzak nigdy by Cię nie zostawił w obcym miejscu, wśród obcych ludzi, w chorobie. Zwierzęta nie mają świadomości śmierci, nie boją się jej. Przeraża je nowa sytuacja, obcy ludzie, obce zapachy i brak właściciela. Jeżeli naprawdę kochasz swojego zwierzaka, pozwól mu umrzeć na Twoich kolanach, przytulaj go do ostatniej sekundy. Nie uciekaj, zostaw chociaż raz za drzwiami swoje uczucia - w tym momencie nie jest ważne, co Ty czujesz. Ważne jest, co czuje Twój podopieczny. Pokaż, że w tym ostatnim, wspólnym momencie potrafisz zachować się jak prawdziwy człowiek.

DZIADZIO




15 grudnia 2012r. o godz. 3.55 odszedł od nas Dziadzio. Stary, schorowany, nikomu nie potrzebny pies. Dla nas był śmiesznym, rozczulającym staruszkiem. Z ogonkiem w górze wędrował po podwórku w poszukiwaniu ludzi, którzy go przytulą. Zawsze wesoły, dreptał na chudych łapkach ze śmiesznie przekrzywioną główką. Niewiele widział, niewiele słyszał ale chciał żyć. Zabrała go starość - na ból i cierpienie nie pozwoliliśmy. Umierał w cieple, do końca przytulany, do końca kochany. Po czterech latach koczowania pod schodami dostał od nas tylko kilka miesięcy. Więcej nie było mu dane. Mamy nadzieję, że teraz biega ze swoją Panią gdzieś w niebie. Mamy nadzieję, że gdzieś kiedyś się spotkamy....

ZIUTA


Ziuta to kilkuletnia kotka, która spadła z dachu. Jej stan był bardzo ciężki - miała uraz kręgosłupa i zapalenie pęcherza. Mimo swojej choroby Ziuta pozostała pogodnym i ciekawskim kotem, który łapie za serce spojrzeniem ślicznych oczu. Ziuta musiała nosić pampersy, ponieważ ma problem z trzymaniem moczu.
Tutaj jest filmik z Ziutą - widać, że zaczynała odzyskiwać czucie w łapkach, które jeszcze niedawno były zupełnie bezwładne! Filmik z Ziutką



26 września 2012r. dzielna Ziuta powędrowała na drugą stronę. W miejsce, gdzie biega na wszystkich czterech łapach i nie wie, co to choroba. Mimo, że do samego końca walczyła, śmierć okazała się silniejsza. Bura, zwyczajna kotka pozostanie na zawsze w naszych sercach, bo pokazała wszystkim, że niepełnosprawność to nie tylko cierpienie - to prawo do godnego życia, to siła do zmierzenia się z rzeczywistością i walka bez chwili rezygnacji. Ziuta umiała radzić sobie ze swoim kalectwem i cieszyć się każdym przeżytym dniem. Dla takich zwierząt warto się starać...

LORD





Zapomniany przez ludzi. Kiedyś był bohaterem - jednym z tych, którym się udało. Jego zdjęcia zobaczyła cała Polska. SCHRONISKO-OLKUSZ Tak bardzo go wszyscy żałowali. Biedny, stary, schorowany. A potem , jak to z medialnymi gwiazdami bywa, Lord przestał wzbudzać zainteresowanie. Po dwóch latach nikogo już nie obchodzi. Od ponad roku bezskutecznie szukaliśmy mu domu. Lord został uśpiony 23 marca 2011r. o godz. 10.15. Miał ostre zapalenie trzustki. Mimo kilkudniowego leczenia nie było widać poprawy. Lordowi należą się od nas podziękowania. Za to, że z nami był i pozwolił się kochać. Za walkę o życie i radość. Za to, że wylewał wodę i biegał z miską. Za to, że wywalał z budy wszystkie posłania. Za to, że zawsze czekał, żeby ktoś do niego przyszedł. Za ukradzione jedzenie i porozrzucane śmieci. Za to, że na nasz widok machał ogonem. Za spacery i gonienie kotów. Za wszystkie te rzeczy, które doprowadzały nas do szału a których już nie będzie. Pewnie kiedyś w jego budzie zamieszka inny pies, ale dla nas zawsze będzie to miejsce Lorda. Starego, schorowanego owczarka, który przekonał nas, że możliwość bycia ze starszymi, niechcianymi psami to najlepsze, co może człowieka spotkać.

Mixi




Mixi znalazła kochający dom ze wspaniałymi ludźmi. Pod troskliwą opieką swoich Państwa wyrosła na kochaną, śliczną kotkę. Niestety, los nie był wobec niej fair - zachorowała na FIP. Mimo starań swoich Państwa nie udało się jej uratować. Odeszła w otoczeniu rodziny i teraz czeka cierpliwie, aż znowu ich spotka. Wszyscy bardzo za nią tęsknimy.

Czarnulka




Została uśpiona 7 grudnia 2011r. z powodu FIP. Mimo naszych starań w ciągu ostatnich dwóch tygodni jest stan sukcesywnie się pogarszał. Przedłużanie jej cierpienia byłoby sadyzmem.

Puszka




Siostra Bima PUSZKA, umarła w taki sam sposób jak brat. Możliwe, że to wirus :( Chorowała niecałe 48 godzin. Umarła w nocy z 27 na 28 września.

Bim




Jak bardzo trzeba nienawidzić zwierząt, żeby tak potraktować kota?Bim jest młodziutki, ma ok. 6-7 miesięcy. Jego problem to czas i miejsce w którym się urodził. XXI wiek, teren Unii Europejskiej, ponad 60-cio tysięczne miasto. I ludzka głupota, tak wielka, że aż nie do ogarnięcia. Kociak wraz z bratem byli jedynymi lokatorami piwnicy w dużym, wielopiętrowym bloku. Sama ich obecność wystarczała, żeby przegonić myszy i szczury. Kociaki całymi dniami patrolowały swój teren uczciwie zapracowując na jedzenie, które w swojej piwnicy stawiała im karmicielka. Nigdy nie opuszczały piwnicy, bo wszystkie okienka już dawno zamknięto. Niestety, znalazła się osoba, której koty przeszkadzały.
Z energią godną lepszej sprawy postanowiła się ich pozbyć za wszelką cenę - pisma do administracji, petycje w bloku aż w końcu pogoń z kijem. Bima udało się dopaść...
W piątek rano jeszcze było OK. Po południu opiekunka zauważyła wymioty w pokoju, w którym przebywał razem z siostrą. Stan BIMA był bardzo zły. Mimo natychmiastowej pomocy lekarskiej z minuty na minutę było z nim gorzej aż wieczorem został w stanie agonalnym uśpiony. Przyczyna jego śmierci w zasadzie jest nieznana. Poniważ siostra Puszka, z którą mieszkał jest zdrowa, wykluczyliśmy chorobę zakaźną. Mogł to być np. tętniak, który powstał w wyniku urazu albo jakaś wada wrodzona.. W każdym razie nigdy nie zapomnimy o maluszku, który w swoim życiu zaznał tyle krzywdy i dla którego los okazał się do końca niełaskawy. Biegaj malutki z Krzysiem, Etolą i resztą zwierzaków i czekaj na nas, bo przecież jeszcze się spotkamy.

Koci Katar




Małe kotki przegrały walkę z kocim katarem :(
Czaruś




Jego dotychczasowe życie to pełne cierpień życie podwórkowego kota. Pewnego dnia chorego Czarka znalazła dobra dusza. Ogon Czarka był miazgą - został amputowany. Ten niewielki mankament dodawał kotu uroku - w końcu niewiele jest na świecie kotów z króciuteńkim ogonkiem. Czarek po latach tułaczki znalazł bezpieczne miejsce. Niestety, nie dogadał się z innymi kotami. To wielki indywidualista, który chciał mieć swojego człowieka tylko dla siebie. Czarek był wykastrowany, zaszczepiony, wyleczony i czekał na człowieka, który pozwoli mu ze sobą być. Bo oczywiście Czarek MUSI być z człowiekiem, obok człowieka, pomagać człowiekowi i odpoczywać z człowiekiem. To jeden z tych ekstrawertycznych kotów, które przy odrobinie wysiłku ze strony właściciela będą zachowywały się jak pies. Poza tym Czarek miał pewną rzadko spotykaną cechę - uwielbia jeździć samochodem. Układał się wygodnie przy tylnej szybie i spokojnie obserwował świat. Nie szalał, nie łaził po całym aucie. On po prostu jedzie. Podczas robienia zdjęć Czarek nie chciał współpracować - wszak jest filozofem a nie modelką! Kładł się na podłodze, mruczał i domagał pieszczot., Dostał saszetkę, ale po kilku kęsach znowu wrócił do zaczepiania ludzi. Czarek był w swoim wymarzonym domu, jednak guzy na nerkach były przyczyną jego odejścia :(

Etola




Etola jeszcze niedawno była kotem piwnicznym, a w zasadzie ulicznym. Cieszyła się życiem i nie ufała ludziom. Łowiła myszy, bawiła się z innymi kotami. Do chwili, aż... Teraz sama przyszła do ludzi szukając pomocy. Jest bezdomna i bezpańska, nie ma nikogo, kogo mogłaby prosić o pomoc, może liczyć tylko na tych, którzy swoją miłością potrafią obdarzyć wszystkie zwierzęta - nie tylko własne, wypieszczone i rozmruczane koty ale także te chore, brudne i niekochane - jak Etola. To dzięki takim właśnie ludziom udało się nam uratować kilka cierpiących istnień. Wyniki Badań : RTG wykazało lizę kości ( brak kości nosa, wyżarta przez coś) Prawdopodobnie nowotwór, ale jest szansa,że to zakażenie bakteryjne. Test na FelV (-), FIV (-). Leukocyty- niesamowicie duzo, ponad 70 tysięcy. Anemii nie ma.
Niestety Etola przegrała z chorobą :(

LADY




Lady to przepiękna, długowłosa trikolorka. Porzucona przez właścicieli podczas przeprowadzki. Trzy tygodnie siedziała pod windą, czekając aż wrócą. Ale widocznie nie pasowała do nowego domu...Może nie pasowała do koloru ścian? Dokarmiała ją miejscowa karmicielka, ale protesty pozostałych mieszkańców przeważyły i Lady trafiła do mnie. Niestety, jak na prawdziwą arystokratkę przystało, zupełnie nie dogaduje się z innymi zwierzętami. Całymi dniami siedzi na szafie. Z powodu stresu wydrapała sobie już sierść w okolicach uszu. To typowo domowa, wypieszczona kotka. Lady uwielbia ludzi. Pod dotykiem ręki pręży się i zaczyna mruczeć. Ta piękna kotka niestety przekroczyła tęczowy most i teraz wyleguje się na pięknej zielonej łące. Zabiły ją toksyny wydzielane przez martwe robaki po odrobaczeniu.

KRZYŚ




Śliczny, czarno-biały kociak. Kolejna ofiara kociego kataru. Za wszelką cenę próbowaliśmy uratować mu oczko zaatakowane przez wirusa. Źle znosił swoją chorobę. Był niesamowicie pogodny mimo choroby. Mimo choroby Krzyś lgnął do każdego człowieka i zwierzaka mrucząc i przymilając się. Bardzo chciał żeby go już wypuścić z izolacji przed innymi zwierzakami, żeby ich nie zaraził. Bardzo chciał żyć. Niestety choroba wygrała, mimo wielkich chęci i starań Krzyś odszedł 6 grudnia 2010r ok. godziny 23

* * *


Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
   Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
   Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Nutaradysianka
09/07/2017
Witam, ponoć na tej stronie są zdjęcia z interwencji i Beaty Król z Świetklańca. Proszę o pomoc. Znajomej pies jest i tej Pani i wydaje mi się, że nie jest za fajnie. Pozdrawiam

agus848
11/06/2011
kocham zwierzaki sama im pomagam

olgapasek4
07/08/2011
zwierzki

olgapasek4
07/08/2011
Kocham zwierzki

Nadir
11/29/2010
AUKCJE CHARYTATYWNE można znaleźć na naszym profilu ALLEGRO, link w dziale 'Kontakt'

Nadir
11/29/2010
MIŁOŚNIKÓW ZWIERZĄT prosimy o dodanie do znajomych naszego profili N-K. Link w dziale 'Kontakt'

Nadir
11/28/2010
Stowarzyszenie NADIR - Pomagamy Zwierzętom !


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie